Porsche ma nowy plan na najbliższe lata. Producent chce sprzedawać mniej samochodów, ograniczyć liczbę wersji, mocniej postawić na najdroższe modele i ponownie oprzeć gamę na kilku rodzajach napędu. Elektryki zostają, ale obok nich znacznie dłużej będą funkcjonować samochody spalinowe i hybrydy.
Cena zmiany kierunku jest ogromna. Według Reutersa odejście od wcześniejszego planu szybkiej elektryfikacji kosztowało Porsche już prawie 7 mld euro. Teraz firma chce być rentowna nawet przy sprzedaży poniżej 200 tys. samochodów rocznie i w długim terminie wrócić do 15-procentowej marży operacyjnej.
Najważniejsze informacje w skrócie:
- zmiana strategii elektryfikacji kosztowała Porsche prawie 7 mld euro
- marka nie rezygnuje z EV, ale ponownie rozwija także silniki spalinowe i hybrydy
- próg rentowności ma spaść poniżej 200 tys. aut rocznie
- w 2025 roku Porsche dostarczyło 279 449 samochodów
- liczba wariantów modelowych ma zmniejszyć się o około 20 proc.
- sprzedaż przypadająca na jeden model ma wzrosnąć o około 30 proc.
- długoterminowym celem pozostaje 15-procentowa marża operacyjna
Porsche zapłaciło miliardy za zmianę planu napędów
Porsche przez kilka lat przygotowywało się do znacznie szybszego przejścia na samochody elektryczne. Jeszcze wcześniej marka zakładała, że w 2030 roku ponad 80 proc. nowych aut może mieć napęd wyłącznie elektryczny, choć cel od początku był uzależniony od popytu i rozwoju infrastruktury. Rynek nie poszedł jednak w stronę, której w Stuttgarcie oczekiwano.
Według Reutersa zmiana tej strategii kosztowała Porsche już prawie 7 mld euro. W tej kwocie mieszczą się skutki przesuwania nowych modeli elektrycznych, zmian w programach bateryjnych oraz ponownego rozwijania samochodów z silnikami spalinowymi i hybrydami. Samo przeplanowanie przyszłej platformy EV przyniosło wcześniej miliardowe odpisy i rezerwy.
Porsche nie próbuje już więc dopasować całej gamy do jednego rodzaju napędu. Nowa strategia zakłada równoległy rozwój aut elektrycznych, hybrydowych i spalinowych. To nie jest powrót do sytuacji sprzed Taycana, ale wyraźna korekta kursu. Najdroższa okazała się nie sama elektromobilność, lecz konieczność przebudowania planu produktowego po tym, jak popyt na drogie elektryki okazał się słabszy od wcześniejszych założeń.
Może Cię zainteresować: Nowy Jaguar Type 01 ma 1030 KM i baterię 118 kWh. Cena robi równie duże wrażenie
Elektryki zostają, ale Porsche nie chce już stawiać wszystkiego na jedną kartę
Nowy plan Porsche nie oznacza końca samochodów elektrycznych. Firma nadal rozwija Taycana, elektrycznego Macana i kolejne modele na baterie, ale nie chce już uzależniać przyszłości marki od jednego scenariusza. W gamie dłużej pozostaną auta spalinowe i hybrydy plug-in, a część projektów pierwotnie planowanych jako wyłącznie elektryczne została przesunięta lub przebudowana.
Dobrym przykładem jest duży SUV pozycjonowany powyżej Cayenne. Początkowo miał pojawić się jako samochód elektryczny, lecz Porsche zdecydowało, że pierwsze wersje otrzymają napęd spalinowy i hybrydowy. Jednocześnie marka nie zamyka drogi do dalszej elektryfikacji – elektryczne odmiany 718 mają pojawić się do 2028 roku, a kolejne projekty EV pozostają w planie.
Różnica dotyczy więc przede wszystkim tempa i elastyczności. Porsche chce reagować na popyt w poszczególnych regionach, zamiast narzucać jednej dacie większość gamy elektrycznej. Przy samochodach kosztujących często znacznie ponad 100 tys. euro decyzje klientów mają ogromne znaczenie dla rentowności, dlatego obecna strategia daje firmie więcej miejsca na zmianę proporcji między napędami.
Porsche chce zarabiać przy sprzedaży poniżej 200 tys. samochodów
Zmiana napędów jest tylko częścią większej przebudowy Porsche. Firma chce obniżyć próg rentowności do mniej niż 200 tys. samochodów rocznie. To wyraźnie poniżej 279 449 aut dostarczonych w 2025 roku i pokazuje, że producent przygotowuje się do działania przy mniejszych wolumenach, ale z większym zarobkiem przypadającym na każdy samochód.
Do 2035 roku liczba wariantów modelowych ma spaść o około 20 proc., a sprzedaż przypadająca na jeden model wzrosnąć o około 30 proc. Porsche chce również mocniej rozwijać personalizację i drogie odmiany, bo właśnie tam marże są najwyższe. Strategia „value over volume” ma pozwolić marce zarabiać więcej bez konieczności powrotu do rekordowych wyników sprzedaży.
Cel finansowy jest konkretny: w długim terminie Porsche chce osiągać 15-procentową marżę operacyjną, a w średnim terminie 10–15 proc. To ambitny plan po 2025 roku, gdy marża spadła do 1,1 proc. Firma próbuje więc jednocześnie uprościć gamę, ciąć koszty i przesunąć ofertę jeszcze wyżej. Korekta elektryfikacji jest najbardziej spektakularnym elementem tej układanki, ale nie jedynym.
Źródło: Reuters, Porsche Newsroom
Dziękujemy za przeczytanie artykułu na Techoteka.pl.
Codziennie publikujemy najważniejsze informacje z Polski i ze świata dotyczące technologii, sztucznej inteligencji, nowych rozwiązań cyfrowych oraz trendów technologicznych, które kształtują przyszłość.
Obserwuj nas na Facebooku, aby być na bieżąco z najważniejszymi wydarzeniami ze świata technologii.



