Tesla zwiększa presję na europejskich regulatorów przed głosowaniem, które może otworzyć Full Self-Driving (Supervised) drogę do znacznie szerszego wdrożenia w Unii Europejskiej. Producent opublikował nowe dane z pięciu europejskich państw, według których samochody korzystające z FSD uczestniczyły w kolizjach 4,1 razy rzadziej niż Tesle prowadzone ręcznie. Statystyki obejmują ponad 100 mln kilometrów przejechanych od kwietnia do sierpnia 2026 roku i mają być jednym z najważniejszych argumentów firmy za dopuszczeniem systemu na kolejnych europejskich rynkach.
Liczby wyglądają imponująco, ale wymagają istotnego zastrzeżenia, ponieważ pochodzą od samej Tesli, a wcześniejsze deklaracje producenta dotyczące bezpieczeństwa FSD były krytykowane przez niezależnych ekspertów za sposób prowadzenia porównań. Tym razem firma zestawia działanie systemu z ręcznie prowadzonymi samochodami Tesli w tych samych europejskich państwach, co jest znacznie bardziej miarodajne niż wcześniejsze porównywanie FSD z całą amerykańską flotą pojazdów, jednak nowe dane nadal nie stanowią niezależnego badania naukowego. Stawką jest możliwość udostępnienia FSD Supervised w całej Unii Europejskiej, a głosowanie państw członkowskich może według Tesli odbyć się już 6 października.
Warto wiedzieć:
- Tesla twierdzi, że FSD Supervised odnotowuje 4,1 razy mniej kolizji niż ręcznie prowadzone samochody Tesli w pięciu europejskich państwach, w których system został dotychczas dopuszczony.
- Dane obejmują ponad 100 mln kilometrów przejechanych między kwietniem a sierpniem 2026 roku w Holandii, Belgii, Danii, Estonii i Litwie.
- Samochody korzystające z FSD uczestniczyły według Tesli w 3 kolizjach na autostradach i 9 poza nimi, podczas gdy w przypadku jazdy ręcznej producent odnotował odpowiednio 137 i 490 zdarzeń.
- Holandia jako pierwsza dopuściła FSD Supervised w kwietniu 2026 roku, a następnie podobne kroki podjęły Belgia, Dania, Estonia i Litwa.
- Tesla chce uzyskać zgodę umożliwiającą stosowanie rozwiązania szerzej w Unii Europejskiej, a firma wskazuje 6 października 2026 roku jako możliwy termin głosowania.
- Do zatwierdzenia potrzebne byłoby poparcie co najmniej 15 z 27 państw UE reprezentujących przynajmniej 65 proc. ludności Unii.
- FSD Supervised nie jest systemem w pełni autonomicznej jazdy – kierowca przez cały czas pozostaje odpowiedzialny za pojazd i musi być gotowy do natychmiastowego przejęcia kontroli.
Tesla twierdzi, że FSD powoduje 4,1 razy mniej kolizji
Najnowsze statystyki przedstawione przez Teslę opierają się na danych z rzeczywistej jazdy zgromadzonych po rozpoczęciu europejskiego wdrażania FSD Supervised. Od kwietnia do sierpnia samochody w Holandii, Belgii, Danii, Estonii i Litwie przejechały łącznie ponad 100 mln kilometrów, a producent porównał częstotliwość kolizji podczas korzystania z systemu z analogicznymi zdarzeniami w Teslach prowadzonych ręcznie. Według danych przekazanych przez firmę pojazdy z aktywnym FSD uczestniczyły w trzech kolizjach na autostradach oraz dziewięciu na drogach pozostałych kategorii, podczas gdy dla jazdy manualnej odnotowano odpowiednio 137 oraz 490 zdarzeń. Po uwzględnieniu liczby przejechanych kilometrów Tesla wylicza, że FSD osiąga 4,1 razy niższą częstotliwość kolizji.
Sama liczba wypadków nie wystarcza jednak do przeprowadzenia prawidłowego porównania, ponieważ ogromne znaczenie ma to, ile kilometrów przejechała każda z grup, po jakich drogach poruszały się pojazdy, w jakich warunkach oraz jakie zdarzenia zostały zakwalifikowane jako kolizje. Tesla stosuje własną definicję, zgodnie z którą zdarzenie przypisywane jest FSD również wtedy, gdy system był aktywny w ciągu pięciu sekund poprzedzających kolizję, nawet jeżeli kierowca zdążył wcześniej przejąć sterowanie. W opublikowanym dashboardzie firma dzieli ponadto zdarzenia na poważniejsze, związane m.in. z uruchomieniem systemów bezpieczeństwa biernego, oraz mniejsze kolizje przekraczające określony próg zmiany prędkości pojazdu.
FSD jest już dopuszczone w pięciu europejskich państwach
Najważniejszym przełomem dla Tesli była decyzja holenderskiego RDW z 10 kwietnia 2026 roku, ponieważ Holandia jako pierwsze europejskie państwo udzieliła FSD Supervised zezwolenia umożliwiającego korzystanie z systemu na drogach publicznych. Regulator podkreślał wówczas, że rozwiązanie było analizowane przez ponad półtora roku zarówno na torze testowym, jak i w normalnym ruchu, a przed wydaniem decyzji sprawdzano działanie systemu, dane telemetryczne oraz sposób monitorowania uwagi kierowcy. Po Holandii podobne tymczasowe zgody pojawiły się w Belgii, Danii, Estonii i Litwie, dzięki czemu Tesla mogła rozpocząć zbieranie znacznie większej ilości europejskich danych potrzebnych do dalszego procesu homologacyjnego.
Nie oznacza to jednak, że samochód wyposażony w FSD staje się pojazdem autonomicznym. RDW bardzo wyraźnie określa technologię jako zaawansowany system wspomagania kierowcy, który może przejąć wiele czynności związanych z prowadzeniem, ale nadal wymaga stałego nadzoru człowieka. Kamera wewnątrz pojazdu kontroluje uwagę kierowcy, który powinien obserwować drogę i pozostawać gotowy do natychmiastowej reakcji, natomiast wielokrotne ignorowanie ostrzeżeń może doprowadzić do czasowego zablokowania możliwości aktywacji systemu. To ważne również z punktu widzenia samej nazwy Full Self-Driving, ponieważ może ona sugerować znacznie większą autonomię niż ta, którą obecnie oferuje europejska wersja rozwiązania. RDW dodatkowo zaznacza, że europejskie oprogramowanie różni się od wersji działającej w Stanach Zjednoczonych, dlatego rezultatów obu systemów nie można porównywać jeden do jednego.
Tesla chce jednej zgody na FSD dla całej Unii Europejskiej
Obecny model, w którym Tesla uzyskuje tymczasowe dopuszczenia w kolejnych państwach, jest dla producenta tylko etapem przejściowym, ponieważ najważniejszym celem pozostaje rozszerzenie homologacji na całą Unię Europejską. Procedura rozpoczęta przez holenderskie RDW przewiduje przekazanie wniosku Komisji Europejskiej, a następnie głosowanie przedstawicieli państw członkowskich. Według informacji przekazanych Reutersowi Tesla spodziewa się, że głosowanie może odbyć się już 6 października, choć termin nie jest jeszcze równoznaczny z gwarancją zatwierdzenia systemu. Do przyjęcia rozwiązania potrzebna będzie kwalifikowana większość obejmująca co najmniej 15 z 27 państw członkowskich reprezentujących przynajmniej 65 proc. ludności Unii.
Dla Tesli jest to decyzja o znacznie większym znaczeniu niż zwykłe rozszerzenie listy funkcji dostępnych w samochodzie, ponieważ producent od dawna przedstawia autonomizację jazdy jako jeden z najważniejszych elementów swojej strategii biznesowej. Jedna europejska zgoda pozwoliłaby zaoferować FSD na największych rynkach motoryzacyjnych regionu bez prowadzenia osobnego procesu w każdym państwie, co zwiększyłoby atrakcyjność dodatkowo płatnego oprogramowania i pozwoliło wykorzystać istniejącą flotę samochodów jako podstawę do dalszego rozwoju usług. Reuters zwraca uwagę, że firma sama przedstawia szerokie europejskie wdrożenie FSD jako istotny czynnik mogący wspierać sprzedaż Tesli na kontynencie, gdzie producent w ostatnich latach musiał zmierzyć się z coraz mocniejszą konkurencją ze strony chińskich marek oraz tradycyjnych europejskich koncernów.
Wyniki Tesli wyglądają mocno, ale wokół statystyk trwa spór
Nowe europejskie dane są dla Tesli szczególnie ważne również dlatego, że wcześniejsze komunikaty producenta dotyczące bezpieczeństwa FSD wywoływały poważne kontrowersje. Reuters ujawnił w czerwcu, że w materiałach kierowanych do europejskich regulatorów firma przywoływała statystyki sugerujące, iż samochody korzystające z FSD mogą przejeżdżać nawet ponad siedem razy większy dystans pomiędzy kolizjami niż przeciętny pojazd w Stanach Zjednoczonych. Eksperci zajmujący się bezpieczeństwem ruchu wskazywali jednak, że zestawiano w ten sposób bardzo różne grupy samochodów, ponieważ flota Tesli jest stosunkowo nowa, wyposażona w liczne systemy bezpieczeństwa i nie obejmuje chociażby motocykli czy ciężarówek zwiększających ogólną amerykańską statystykę wypadkową.
Krytykowano także różnice w sposobie definiowania zdarzeń, ponieważ niektóre wcześniejsze statystyki Tesli dotyczące FSD obejmowały przede wszystkim wypadki związane z aktywacją poduszek powietrznych, podczas gdy dane wykorzystywane do porównania obejmowały znacznie szerszą kategorię zdarzeń drogowych. Europejska organizacja European Transport Safety Council argumentowała wówczas, że dane dotyczące deklarowanych korzyści FSD powinny zostać przekazane niezależnym naukowcom i zweryfikowane poza Teslą. Holenderskie RDW odpowiedziało na część tych zarzutów, podkreślając, że nie opierało decyzji homologacyjnej na marketingowych deklaracjach firmy i przeprowadziło własne testy oraz analizę danych, a jego eksperci niezależnie sprawdzali statystykę przedstawianą podczas procesu zatwierdzania. Nie oznacza to jednak automatycznej niezależnej weryfikacji nowych danych z okresu kwiecień–sierpień, dlatego liczbę „4,1 razy mniej kolizji” nadal należy przedstawiać jako twierdzenie Tesli, a nie bezspornie ustalony fakt.
Tesla otworzyła część danych, którymi przekonuje regulatorów
Na kilka tygodni przed możliwym głosowaniem firma zdecydowała się opublikować rozbudowany FSD Evidence Dashboard, zawierający część materiałów wykorzystanych w procesie homologacyjnym. Tesla przedstawia w nim informacje dotyczące częstotliwości kolizji, zachowania kierowców, gwałtownego hamowania i przyspieszania, używania kierunkowskazów, testów wykonywanych na ustalonych trasach oraz kilometrów pokonanych przez flotę inżynieryjną w różnych europejskich państwach. Firma podaje między innymi, że podczas walidacyjnych przejazdów jej samochody przejechały około 1,6 mln kilometrów w ośmiu państwach europejskich bez kolizji, które zostałyby przypisane niewłaściwemu działaniu FSD.
Publikacja dashboardu ma również odpowiedzieć na krytykę dotyczącą niewystarczającej przejrzystości europejskiej procedury. Reuters wcześniej informował, że część materiałów wykorzystanych przez regulatorów nie została publicznie udostępniona ze względu na ochronę tajemnic handlowych Tesli, co utrudniało niezależnym badaczom ocenę metodologii. Nowy dashboard daje znacznie większy wgląd w sposób, w jaki producent mierzy bezpieczeństwo systemu, jednak nie rozwiązuje całego problemu, ponieważ źródłowe dane nadal pochodzą przede wszystkim z samochodów samej firmy. Tesla zaznacza przy tym, że FSD porównuje m.in. z ręcznie prowadzonymi samochodami wyposażonymi w aktywne systemy bezpieczeństwa, co jest metodologicznie znacznie lepszym punktem odniesienia niż zestawienie nowoczesnych Tesli ze wszystkimi samochodami znajdującymi się na drogach.
Europejskie FSD nadal wymaga człowieka za kierownicą
Największym nieporozumieniem dotyczącym Full Self-Driving pozostaje sama nazwa technologii, ponieważ nawet po uzyskaniu zgody w całej Unii Europejskiej obecna wersja FSD Supervised nie pozwoli właścicielowi Tesli zasnąć podczas podróży, przesiąść się na tylną kanapę ani powierzyć samochodowi pełnej odpowiedzialności za jazdę. System potrafi wykonywać bardzo szeroki zakres czynności, obejmujący prowadzenie po ulicach miejskich, zmianę pasów, pokonywanie skrzyżowań, dobieranie trasy czy wykonywanie manewrów, ale cały proces odbywa się pod aktywnym nadzorem kierowcy, który prawnie pozostaje osobą prowadzącą pojazd. Holenderski regulator jednoznacznie podkreśla, że FSD Supervised jest systemem wspomagającym, a nie autonomicznym samochodem.
Ma to również znaczenie przy interpretowaniu danych dotyczących bezpieczeństwa, ponieważ rezultat FSD jest w praktyce wynikiem współpracy oprogramowania i człowieka, który obserwuje jego działanie oraz może przejąć sterowanie w niebezpiecznej sytuacji. Tesla stosuje monitoring uwagi kierowcy właśnie po to, aby zminimalizować ryzyko nadmiernego zaufania do automatyki, natomiast w statystykach uznaje kolizję za związaną z FSD nawet wtedy, gdy kierowca lub sam system zakończył jego działanie maksymalnie pięć sekund przed zdarzeniem. Taki sposób raportowania działa na niekorzyść wyników FSD w sytuacjach, w których człowiek przejął sterowanie tuż przed wypadkiem, ale jednocześnie pozwala uniknąć sztucznego poprawiania statystyk poprzez wyłączenie systemu na chwilę przed uderzeniem.
Podsumowanie
Tesla ma dziś znacznie mocniejsze argumenty za europejskim wdrożeniem FSD niż jeszcze kilka miesięcy temu, ponieważ system nie jest już testowany wyłącznie przez flotę inżynieryjną, lecz działa w pięciu państwach i zgromadził ponad 100 mln kilometrów danych z rzeczywistego ruchu. Według producenta częstotliwość kolizji podczas korzystania z FSD Supervised jest 4,1 razy niższa niż podczas ręcznego prowadzenia Tesli, a liczby te mają przekonać kolejne państwa Unii do poparcia ogólnoeuropejskiej zgody.
Nie można jednak jeszcze sprowadzić całej dyskusji do prostego stwierdzenia, że „AI prowadzi cztery razy bezpieczniej niż człowiek”, ponieważ porównanie dotyczy określonej floty samochodów Tesli, konkretnych pięciu państw i systemu działającego pod stałym nadzorem kierowcy, a najnowsze liczby zostały przygotowane przez samą firmę. Wcześniejsze statystyki Tesli dotyczące FSD spotkały się ponadto z uzasadnioną krytyką metodologiczną, dlatego niezależna analiza najnowszego europejskiego zbioru byłaby szczególnie wartościowa.
Najbliższe tygodnie mogą być dla producenta kluczowe, ponieważ ewentualne poparcie większości państw UE otworzyłoby FSD Supervised drogę do największego dotychczas wdrożenia tej technologii poza Ameryką Północną. Jeśli do głosowania rzeczywiście dojdzie 6 października i Tesla uzyska wymagane poparcie, europejscy kierowcy mogą znaleźć się znacznie bliżej szerokiego dostępu do najbardziej zaawansowanego systemu wspomagania jazdy w samochodach firmy.
Źródło:
Reuters – Tesla touts European supervised self-driving safety data ahead of EU vote, 1 września 2026 roku.
Tesla – FSD (Supervised) Evidence Dashboard, dane dotyczące bezpieczeństwa, testów i metodologii systemu.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu na Techoteka.pl.
Publikujemy codziennie informacje o sztucznej inteligencji, nowych technologiach, IT oraz rozwoju agentów AI.
Obserwuj nas na Facebooku, aby nie przegapić kolejnych artykułów.



