Sprzedaż samochodów elektrycznych w Europie wyraźnie przyspiesza. W lipcu auta na baterie odpowiadały za 25,7 proc. rejestracji nowych samochodów na 16 największych europejskich rynkach objętych analizą. To oznacza, że mniej więcej co czwarte nowe auto było elektryczne. Do wzrostu zainteresowania EV przyczyniają się wysokie ceny paliw, państwowe dopłaty oraz coraz większa liczba tańszych modeli. W Polsce rośnie również liczba osób szukających elektryków w internecie.
Co czwarte nowe auto na największych rynkach Europy było elektryczne
Dane przekazane Reutersowi przez New Automotive i organizację E-Mobility Europe pokazują, że w lipcu rejestracje samochodów elektrycznych na 16 europejskich rynkach wzrosły o 13 proc. rok do roku. Badane kraje odpowiadają za ponad 90 proc. sprzedaży nowych samochodów w Unii Europejskiej oraz państwach EFTA, dlatego dane dobrze pokazują kierunek, w którym zmierza europejski rynek motoryzacyjny.
Samochody całkowicie elektryczne osiągnęły w tej grupie 25,7 proc. udziału w sprzedaży nowych aut. To właśnie z tego wynika informacja, że mniej więcej co czwarty nowy samochód sprzedawany w lipcu był EV. Nie jest to jednak wynik odnoszący się dosłownie do każdego państwa w Europie – poszczególne rynki nadal znacząco różnią się tempem przechodzenia na napęd elektryczny.
Sprzedaż elektryków w Unii Europejskiej mocno rośnie
Jeszcze wyraźniej zmianę widać w danych obejmujących pierwszą połowę 2026 roku. W Unii Europejskiej sprzedano w tym czasie ponad 1,2 mln samochodów elektrycznych, czyli o 40,5 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2025 roku. EV odpowiadały już za 20,7 proc. wszystkich nowych samochodów sprzedanych na unijnym rynku.
Lipiec pokazuje, że tempo elektryfikacji może jeszcze przyspieszać. Wzrost nie wynika przy tym z jednego czynnika. Reuters wskazuje jednocześnie na wysokie ceny paliw, systemy dopłat oraz pojawienie się większej liczby przystępniejszych cenowo samochodów elektrycznych, które zaczynają konkurować nie tylko technologią, ale również kosztem zakupu.
Wysokie ceny paliw przekonują kierowców do samochodów elektrycznych
Jednym z najważniejszych czynników napędzających zainteresowanie EV są wysokie ceny ropy i paliw. Według Reutersa sprzedaż samochodów elektrycznych wyraźnie wzrosła po rozpoczęciu wojny z Iranem w lutym, która doprowadziła do wzrostu kosztów tankowania na wielu europejskich rynkach. Dla części kierowców samochód elektryczny zaczął być postrzegany jako sposób na ograniczenie wpływu wahań cen paliwa na domowy budżet.
W podobnym kierunku wskazują badania zachowań konsumentów. W przeprowadzonym pod koniec lipca badaniu niemieckiego serwisu Carwow 62 proc. spośród 1000 respondentów uznało przejście na samochód elektryczny za najlepszą długoterminową odpowiedź na utrzymujące się wysokie ceny paliw. Kluczowe dla branży pozostaje jednak pytanie, czy zainteresowanie EV utrzyma się również wtedy, gdy ceny ropy i benzyny zaczną spadać.
Może Cię zainteresować: Tesla i osiem innych marek wycofują 4,3 mln samochodów. Problemem są ukryte klamki
W Polsce zainteresowanie samochodami elektrycznymi również wzrosło
Zmianę zachowania kierowców widać także w Polsce. OLX poinformował Reutersa, że od rozpoczęcia wojny z Iranem liczba zapytań dotyczących samochodów elektrycznych na polskim rynku motoryzacyjnym platformy wzrosła o 19 proc.. Jeszcze większe wzrosty odnotowano we Francji, gdzie liczba zapytań zwiększyła się o 84 proc., oraz w Rumunii – o 59 proc. W Portugalii wzrost wyniósł 30 proc.
Dane OLX dotyczą zainteresowania ofertami, a nie liczby faktycznie zarejestrowanych samochodów, dlatego nie należy ich bezpośrednio utożsamiać ze wzrostem sprzedaży. Pokazują jednak, że wysokie ceny paliw skłaniają coraz większą grupę kierowców do przynajmniej sprawdzenia, czy przejście na samochód elektryczny zaczyna mieć ekonomiczny sens. OLX zwraca również uwagę na rosnącą obecność chińskich marek oferujących tańsze modele EV.
Francja ustanowiła nowy rekord sprzedaży elektryków
Jednym z najmocniejszych przykładów przyspieszenia jest Francja. Od początku roku do końca lipca samochody elektryczne odpowiadały tam za 29 proc. sprzedaży nowych aut, natomiast w samym lipcu ich udział osiągnął rekordowe 35 proc.. Rok wcześniej EV stanowiły w tym miesiącu jedynie 17 proc. francuskiego rynku.
Tak gwałtowny wzrost zbiegł się z uruchomieniem programu dopłat w ramach tzw. social leasingu, skierowanego przede wszystkim do osób o niższych dochodach. Francuski przykład pokazuje, jak duży wpływ na tempo elektryfikacji może mieć połączenie tańszych samochodów z odpowiednio zaprojektowanym systemem publicznego wsparcia.
Elektryki przestają być samochodami tylko dla zamożnych kierowców
Drugim istotnym elementem zmian jest oferta producentów. Zarówno europejskie koncerny, jak i chińskie marki wprowadzają coraz więcej samochodów elektrycznych w niższych segmentach cenowych. Dzięki temu rynek stopniowo odchodzi od sytuacji, w której EV kojarzyły się przede wszystkim z drogimi modelami premium albo dużymi SUV-ami.
Dobrym przykładem jest Renault. Jeszcze dwa lata temu elektryki stanowiły zaledwie około 10 proc. sprzedaży marki w Wielkiej Brytanii, podczas gdy w lipcu 2026 roku odpowiadały już za ponad połowę zamówień. Renault 5 zostało w tym samym miesiącu najlepiej sprzedającym się samochodem elektrycznym w Wielkiej Brytanii, a jeszcze w tym roku do oferty dołączy elektryczne Twingo z ceną startową poniżej 20 tys. funtów przed ewentualnym uwzględnieniem rządowego wsparcia.
Europa i USA jadą obecnie w dwóch różnych kierunkach
Sytuacja europejskiego rynku mocno kontrastuje z tym, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Po likwidacji federalnej ulgi podatkowej na samochody elektryczne przez administrację Donalda Trumpa sprzedaż EV w drugim kwartale wzrosła wprawdzie o 15 proc. względem pierwszego kwartału, ale jednocześnie była o ponad 20 proc. niższa niż rok wcześniej.
Cox Automotive prognozuje, że w całym 2026 roku sprzedaż elektryków w USA może spaść o 23 proc. względem 2025 roku, a ich udział w rynku wyniesie zaledwie 6,2 proc. Reuters wskazuje również na mniejszą dostępność niedrogich modeli jako jeden z powodów słabszego wyniku. Europa znajduje się więc obecnie w zupełnie innej fazie transformacji rynku niż Stany Zjednoczone.
Ładowarki nadal pozostają jednym z największych problemów
Rosnąca sprzedaż nie oznacza, że zniknęły bariery ograniczające popularność samochodów elektrycznych. Jedną z najważniejszych pozostaje dostęp do publicznej infrastruktury ładowania, szczególnie dla mieszkańców bloków i budynków wielorodzinnych, którzy nie mają możliwości podłączenia samochodu do własnego wallboxa lub gniazdka.
Ian Henry z firmy konsultingowej AutoAnalysis zwraca uwagę, że rynek może zbliżać się do punktu, w którym część osób zainteresowanych elektrykiem zwyczajnie nie będzie mogła go wygodnie użytkować ze względu na brak miejsca do ładowania. Dalszy wzrost sprzedaży EV będzie więc zależał nie tylko od cen samochodów i dopłat, ale również od tempa rozwoju infrastruktury.
Samochody elektryczne stają się częścią głównego rynku
Lipiec 2026 roku może okazać się ważnym momentem dla europejskiej motoryzacji. Udział EV na poziomie 25,7 proc. na rynkach odpowiadających za zdecydowaną większość sprzedaży samochodów w UE i EFTA pokazuje, że elektryki przestają być niszową częścią rynku. Coraz większa liczba tańszych modeli sprawia jednocześnie, że potencjalna grupa klientów wykracza poza osoby gotowe zapłacić wysoką cenę za najnowszą technologię.
Nie wiadomo jeszcze, jak trwała okaże się obecna dynamika. Wysokie ceny paliw i publiczne dopłaty mocno wspierają sprzedaż, dlatego ewentualny spadek cen ropy lub ograniczenie programów pomocowych może zmienić sytuację. Na razie dane pokazują jednak wyraźnie: na największych europejskich rynkach mniej więcej co czwarty nowy samochód sprzedany w lipcu był już autem całkowicie elektrycznym.
Źródło: Reuters, dane New Automotive i E-Mobility Europe z 24 sierpnia 2026 roku.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu na Techoteka.pl.
Publikujemy codziennie informacje o sztucznej inteligencji, nowych technologiach, IT oraz rozwoju agentów AI.
Obserwuj nas na Facebooku, aby nie przegapić kolejnych artykułów.



