Smartfon OpenAI może stać się jednym z najważniejszych projektów sprzętowych w historii konsumenckiej sztucznej inteligencji. Według najnowszych doniesień firma kierowana przez Sama Altmana ma analizować własne urządzenie mobilne, które nie byłoby tylko kolejnym telefonem z aplikacją ChatGPT, ale sprzętem projektowanym od początku pod agentów AI, lokalne przetwarzanie danych i nowy sposób obsługi codziennych zadań. To oznaczałoby zmianę większą niż dodanie asystenta głosowego do Androida lub iOS. W centrum takiego urządzenia miałby znaleźć się nie ekran pełen ikon, lecz system rozumiejący kontekst, intencje i polecenia użytkownika.
Smartfon OpenAI pozostaje jednak projektem niepotwierdzonym oficjalnie. Informacje pochodzą głównie z raportów analityka Ming-Chi Kuo oraz doniesień mediów technologicznych, które opisują możliwą współpracę OpenAI z MediaTekiem, Qualcommem i Luxshare. W grę ma wchodzić urządzenie typu AI-first smartphone, czyli telefon, w którym sztuczna inteligencja nie jest dodatkiem do systemu, lecz jego główną warstwą obsługi. W tej analizie sprawdzamy, co wiadomo, co jest jeszcze spekulacją, dlaczego OpenAI mogłoby wejść na rynek smartfonów i czy smartfon OpenAI miałby szansę realnie zagrozić iPhone’om oraz urządzeniom z Androidem.
Smartfon OpenAI – co wiemy z najnowszych doniesień?
Smartfon OpenAI według najnowszych doniesień miałby być czymś znacznie bardziej ambitnym niż klasyczny telefon z mocno wyeksponowaną aplikacją ChatGPT. The Verge, powołując się na informacje Ming-Chi Kuo, opisuje projekt jako potencjalny pierwszy sprzęt OpenAI, który może przybrać formę telefonu, a nie wcześniej spekulowanego tajemniczego urządzenia AI projektowanego z udziałem Jony’ego Ive’a. Według tych informacji firma ma przyspieszać prace i celować w masową produkcję już na początku 2027 roku.
Najważniejszy jest jednak nie sam fakt, że OpenAI mogłoby stworzyć telefon, ale to, jak taki sprzęt miałby działać. Doniesienia wskazują na urządzenie projektowane pod interakcję agentową, czyli obsługę zadań przez AI zamiast ręcznego przechodzenia między aplikacjami. Dzisiejszy smartfon działa według logiki ikon: użytkownik otwiera komunikator, kalendarz, pocztę, mapy, bank, aparat i przeglądarkę. Smartfon OpenAI mógłby działać według logiki intencji: użytkownik mówi, co chce osiągnąć, a agent AI sam dobiera narzędzia, dane i kolejne kroki.
W doniesieniach pojawia się również warstwa sprzętowa. The Verge opisuje możliwą konfigurację z dostosowanym układem MediaTek Dimensity 9600, pamięcią LPDDR6, pamięcią masową UFS 5.0 oraz podwójnym NPU, czyli jednostkami przeznaczonymi do zadań sztucznej inteligencji. Taka specyfikacja sugeruje, że smartfon OpenAI nie miałby polegać wyłącznie na chmurze. Część prostszych, szybkich i prywatnych zadań mogłaby być wykonywana lokalnie, a bardziej wymagające operacje trafiałyby do większych modeli działających po stronie serwerów OpenAI.
Może Cię zainteresować: Jaki plan ChatGPT wybrać w 2026 roku? Plus, Pro czy Business

Dlaczego OpenAI może chcieć własnego smartfona?
Smartfon OpenAI miałby głęboki sens strategiczny, bo OpenAI jest dziś zależne od platform kontrolowanych przez innych gigantów technologicznych. ChatGPT działa na iPhonie, Androidzie, w przeglądarce, na komputerach i przez API, ale najważniejsza warstwa kontaktu z użytkownikiem nadal należy do Apple, Google’a, Microsoftu i producentów sprzętu. To oni kontrolują system operacyjny, powiadomienia, uprawnienia, dostęp do aparatu, mikrofonu, lokalizacji, plików, pamięci i integracji z aplikacjami.
Dla firmy, która chce uczynić AI podstawowym interfejsem pracy, to poważne ograniczenie. Aplikacja ChatGPT może być bardzo dobra, ale nadal działa w granicach cudzych systemów. Nie zawsze ma dostęp do kontekstu, nie zawsze może działać w tle, nie zawsze może wykonywać czynności w innych aplikacjach i nie zawsze może przejąć cały przepływ zadania. Smartfon OpenAI dawałby firmie możliwość zaprojektowania doświadczenia od podstaw: od chipu, przez oprogramowanie, po sposób, w jaki użytkownik komunikuje się z agentem AI.
To wpisuje się w szerszy kierunek rozwoju OpenAI. Firma nie chce być wyłącznie dostawcą modeli językowych, ale coraz częściej buduje pełniejszy stos technologiczny: modele, narzędzia, infrastrukturę, akceleratory, aplikacje i potencjalnie sprzęt konsumencki. Reuters opisywał, że OpenAI ma współpracować z Qualcommem i MediaTekiem nad procesorami dla smartfona AI-first, a projekt miałby wejść do masowej produkcji w 2028 roku. Jeżeli te doniesienia się potwierdzą, smartfon OpenAI nie będzie pobocznym gadżetem, ale elementem większej strategii: przeniesienia ChatGPT z aplikacji do roli głównego interfejsu urządzenia.
Może Cię zainteresować: Jak zrobić zrzut ekranu? Screenshot na telefonie, komputerze i laptopie krok po kroku
Smartfon OpenAI a ChatGPT – nie chodzi tylko o kolejną aplikację
Smartfon OpenAI byłby czymś zupełnie innym niż obecna aplikacja ChatGPT zainstalowana na telefonie. Dzisiaj użytkownik musi uruchomić aplikację, wpisać pytanie, wkleić kontekst, przesłać plik albo opisać sytuację. ChatGPT pomaga w pisaniu, analizie, planowaniu i wyszukiwaniu informacji, ale najczęściej nie zna pełnego kontekstu tego, co dzieje się na urządzeniu. Nie widzi automatycznie wszystkich powiadomień, nie rozumie przepływu między aplikacjami i nie zawsze może wykonać działanie w imieniu użytkownika.
W urządzeniu projektowanym wokół AI ta relacja mogłaby wyglądać inaczej. Smartfon OpenAI mógłby rozumieć więcej sygnałów: aktualny ekran, treść powiadomień, kalendarz, historię rozmów, dokumenty, lokalizację, zdjęcia i zadania użytkownika. Oczywiście taki model wymagałby precyzyjnych zgód, zabezpieczeń i kontroli prywatności. Bez tego telefon AI byłby zbyt inwazyjny. Jeśli jednak OpenAI rozwiązałoby ten problem dobrze, ChatGPT mógłby stać się nie aplikacją, ale warstwą operacyjną telefonu.
Praktyczna różnica byłaby ogromna. Zamiast prosić ChatGPT o napisanie wiadomości, użytkownik mógłby powiedzieć: „odpowiedz na tego maila, zaproponuj termin w przyszłym tygodniu i dodaj spotkanie do kalendarza”. Zamiast samodzielnie porównywać oferty, mógłby poprosić: „sprawdź, która z tych opcji jest najkorzystniejsza i przygotuj krótkie uzasadnienie”. Zamiast przeskakiwać między aplikacjami, mógłby powierzyć agentowi cały proces. Smartfon OpenAI miałby więc nie tyle odpowiadać na pytania, ile wykonywać zadania.
Może Cię zainteresować: Mac Mini do obsługi AI: dlaczego wybierają go developerzy i agencje?
Agenci AI zamiast aplikacji – największa obietnica smartfona OpenAI
Smartfon OpenAI może być pierwszą poważną próbą zakwestionowania modelu smartfona opartego na aplikacjach. Od premiery iPhone’a rynek mobilny działa według dość stabilnej logiki: system operacyjny, sklep z aplikacjami, ikony, powiadomienia i ręczna obsługa. Nawet najlepsze asystenty głosowe zwykle nie zmieniły tego schematu. Pomagały wykonać pojedyncze polecenia, ale nie zastępowały aplikacji jako podstawowego interfejsu.
TechCrunch, opisując raport Kuo, zwraca uwagę właśnie na możliwość telefonu, w którym agenci AI przejmują część funkcji tradycyjnych aplikacji. Według tej wizji użytkownik nie musiałby każdorazowo wybierać narzędzia, tylko określałby cel, a system sam realizowałby zadanie. To nie znaczy, że aplikacje znikną z dnia na dzień. Bardziej prawdopodobne jest to, że staną się zapleczem technicznym, a głównym interfejsem będzie agent.
Smartfon OpenAI mógłby więc działać jak osobisty operator cyfrowy. Użytkownik prosi o zaplanowanie podróży, a agent sprawdza połączenia, hotel, pogodę, kalendarz i budżet. Prosi o przygotowanie notatki po spotkaniu, a agent analizuje nagranie, wyciąga zadania i przypisuje terminy. Prosi o uporządkowanie tygodnia, a telefon wykrywa zaległe wiadomości, konflikty w kalendarzu i sprawy wymagające reakcji. To byłaby realna zmiana: z telefonu do obsługi aplikacji w telefon do obsługi intencji.
Dla użytkowników biznesowych, twórców, developerów, redakcji i agencji taki model mógłby być szczególnie atrakcyjny. Większość codziennej pracy mobilnej nie polega na „korzystaniu z aplikacji” dla samego korzystania. Polega na załatwianiu spraw. Jeśli smartfon OpenAI skróci drogę od polecenia do wyniku, jego przewaga nie będzie marketingowa. Będzie praktyczna.
Jakie funkcje mógłby mieć smartfon OpenAI?
Smartfon OpenAI musiałby wygrać konkretem, bo rynek widział już wiele urządzeń AI, które obiecywały rewolucję, ale przegrywały z codzienną użytecznością. Sam napis „AI” na pudełku nie wystarczy. Użytkownicy szybko zapytają, co taki telefon robi lepiej niż iPhone, Samsung Galaxy albo Pixel z aplikacją ChatGPT.
Najbardziej oczywiste funkcje dotyczyłyby komunikacji i organizacji pracy. Smartfon OpenAI mógłby automatycznie streszczać wiadomości, odpowiadać na maile w stylu użytkownika, wyciągać zadania z rozmów, planować spotkania, analizować załączniki, porządkować kalendarz i przypominać o sprawach, które nie zostały formalnie wpisane jako zadania. Dla wielu osób to byłoby ważniejsze niż kolejny skok w liczbie megapikseli aparatu.
Drugim obszarem byłaby analiza obrazu i ekranu. Telefon mógłby rozpoznawać dokumenty, paragony, produkty, miejsca, formularze i strony internetowe. Użytkownik nie musiałby kopiować tekstu do ChatGPT. Wystarczyłoby pytanie: „co tu jest najważniejsze?”, „czy ta oferta jest dobra?”, „przygotuj odpowiedź”, „dodaj to do notatek”, „znajdź tańszą alternatywę” albo „wyjaśnij mi ten dokument prostym językiem”. Smartfon OpenAI mógłby stać się narzędziem interpretacji rzeczywistości, nie tylko urządzeniem do robienia zdjęć.
Trzecim obszarem byłyby zadania wieloetapowe. Telefon mógłby przygotować plan dnia, sprawdzić dojazd, zaproponować odpowiedź na wiadomość, znaleźć dokument, wysłać przypomnienie i zapisać wynik w odpowiednim miejscu. To właśnie tu przewaga AI byłaby największa. Pojedyncze funkcje są łatwe do skopiowania. Trudniej skopiować spójny system, który rozumie kontekst i potrafi działać pomiędzy aplikacjami.
Procesor AI w smartfonie OpenAI – dlaczego chip jest tak ważny?
Smartfon OpenAI nie mógłby działać wyłącznie jako terminal do chmury. Gdyby każde polecenie, każda analiza obrazu i każdy fragment kontekstu musiały być wysyłane na serwery, urządzenie byłoby wolniejsze, bardziej zależne od połączenia internetowego i trudniejsze do zaakceptowania z punktu widzenia prywatności. Dlatego tak ważne są doniesienia o chipach, NPU i współpracy z firmami z rynku półprzewodników.
Reuters informował, że według raportu Ming-Chi Kuo OpenAI, Qualcomm i MediaTek mają współpracować przy procesorach dla smartfona AI-first, a Luxshare miałby być partnerem od projektowania systemu i produkcji. Według tego źródła masowa produkcja urządzenia miałaby ruszyć w 2028 roku. Z kolei The Verge opisywał scenariusz z dostosowanym układem MediaTek Dimensity 9600, pamięcią LPDDR6, UFS 5.0 i podwójnym NPU.
Co to oznacza w praktyce? Smartfon OpenAI potrzebowałby lokalnego przetwarzania dla prostszych i bardziej prywatnych operacji: rozpoznawania mowy, klasyfikacji powiadomień, analizy krótkich tekstów, interpretacji obrazu, obsługi szybkich poleceń i wstępnego rozumienia kontekstu. Bardziej złożone zadania, wymagające dużych modeli, nadal mogłyby trafiać do chmury. Taki model hybrydowy jest najbardziej realistyczny: małe modele na urządzeniu, duże modele w centrum danych i inteligentne przełączanie między nimi.
W tym sensie chip nie jest dodatkiem do strategii. Jest jej fundamentem. Jeśli smartfon OpenAI ma stale rozumieć kontekst, reagować natychmiast i działać przez cały dzień na baterii, musi mieć sprzęt zoptymalizowany pod AI. Klasyczny procesor mobilny zaprojektowany głównie pod aplikacje, grafikę i aparat może nie wystarczyć. Potrzebna jest architektura, w której zadania AI są traktowane jako centralne, a nie poboczne.
Smartfon OpenAI kontra iPhone i Android – czy to ma szansę?
Smartfon OpenAI musiałby wejść na jeden z najbardziej wymagających rynków technologicznych świata. Smartfony są dojrzałym segmentem, w którym liczy się nie tylko specyfikacja, ale cały ekosystem: system operacyjny, sklep z aplikacjami, płatności, kopie zapasowe, zdjęcia, akcesoria, serwis, bezpieczeństwo i przyzwyczajenia użytkowników. Właśnie dlatego nawet bardzo duże firmy miały problem, by realnie zagrozić Apple i Samsungowi.
Reuters zwracał uwagę, że Apple i Samsung kontrolują łącznie około 40 procent globalnego rynku smartfonów. To pokazuje skalę wyzwania. OpenAI może mieć jedną z najmocniejszych marek w świecie AI, ale nie ma doświadczenia jako producent masowych urządzeń mobilnych. Sama rozpoznawalność ChatGPT nie wystarczy, jeśli telefon będzie drogi, niedopracowany, słabo dostępny albo będzie wymagał rezygnacji z ulubionych aplikacji.
Mimo to smartfon OpenAI mógłby znaleźć niszę, która z czasem stałaby się większym rynkiem. Nie musi od razu zastąpić iPhone’a u setek milionów użytkowników. Wystarczyłoby, że stanie się urządzeniem premium dla osób intensywnie korzystających z AI: twórców treści, analityków, programistów, przedsiębiorców, konsultantów, redakcji, zespołów sprzedaży i użytkowników biznesowych. Dla nich telefon, który realnie wykonuje zadania, może mieć większą wartość niż kolejny klasyczny flagowiec.
Najważniejsza decyzja dotyczyłaby systemu. OpenAI mogłoby zbudować własny system, ale wtedy musiałoby rozwiązać problem aplikacji. Mogłoby oprzeć telefon na Androidzie, ale wtedy część rewolucyjnej narracji zostałaby osłabiona. Najbardziej prawdopodobny wydaje się wariant pośredni: Android jako baza kompatybilności i bardzo mocna warstwa agentowa OpenAI na wierzchu. Taki smartfon OpenAI byłby mniej radykalny, ale znacznie bardziej praktyczny.
Prywatność będzie największym testem dla smartfona OpenAI
Smartfon OpenAI może być bardzo użyteczny, ale jednocześnie budzi poważne pytania o prywatność. Jeśli urządzenie ma stale rozumieć kontekst użytkownika, musi mieć dostęp do danych wyjątkowo wrażliwych: wiadomości, zdjęć, nagrań, lokalizacji, dokumentów, kontaktów, kalendarza, powiadomień i historii aktywności. To nie jest zwykły chatbot. To potencjalnie system działający bardzo blisko prywatnego życia użytkownika.
Dlatego OpenAI musiałoby zaprojektować prywatność jako podstawową funkcję produktu, a nie dopisek w ustawieniach. Smartfon OpenAI powinien jasno pokazywać, które dane są przetwarzane lokalnie, które trafiają do chmury, co zapamiętuje agent, jak można usunąć pamięć i czy jakiekolwiek dane są wykorzystywane do trenowania modeli. Bez takiej przejrzystości urządzenie może spotkać się z dużym oporem, zwłaszcza w Europie, gdzie regulacje dotyczące danych osobowych i sztucznej inteligencji są szczególnie istotne.
Najlepszy model to pełna kontrola po stronie użytkownika: panel pamięci, historia działań agenta, możliwość cofnięcia operacji, tryb lokalny, granularne uprawnienia i widoczna informacja o tym, kiedy telefon korzysta z chmury. Smartfon OpenAI musiałby być nie tylko inteligentny, ale też przewidywalny. Użytkownik musi rozumieć, co urządzenie robi w jego imieniu. Bez tego agent AI szybko stanie się źródłem niepokoju zamiast wygody.
Co z urządzeniem Jony’ego Ive’a? Smartfon czy osobny gadżet AI?
Smartfon OpenAI trzeba odróżnić od wcześniejszych informacji o urządzeniu projektowanym z udziałem Jony’ego Ive’a, byłego szefa designu Apple. OpenAI przejęło startup io Products, co uruchomiło spekulacje o nowej kategorii sprzętu AI. Przez długi czas media częściej sugerowały jednak urządzenie inne niż smartfon: niewielki gadżet bez ekranu, sprzęt biurkowy, słuchawki albo coś w rodzaju „trzeciego urządzenia” obok telefonu i laptopa.
Nowe doniesienia zmieniają ten obraz, ale go nie rozstrzygają. Możliwe, że smartfon OpenAI jest osobnym projektem. Możliwe też, że OpenAI testuje kilka wariantów sprzętowych równolegle i dopiero zdecyduje, który ma największy sens komercyjny. W branży technologicznej to normalne: firmy sprawdzają różne prototypy, rozmawiają z dostawcami, analizują łańcuch dostaw i dopiero potem wybierają produkt, który ma trafić na rynek.
Warto też spojrzeć na porażki wcześniejszych gadżetów AI. Urządzenia bez ekranu miały problem, bo użytkownicy nie chcą nosić kolejnego sprzętu, ładować kolejnej baterii i uczyć się kolejnego interfejsu, jeśli finalnie i tak muszą wracać do telefonu. Dlatego smartfon OpenAI wydaje się bardziej logiczny niż osobny gadżet. Telefon już jest w kieszeni użytkownika. Ma ekran, aparat, mikrofon, łączność, lokalizację, płatności i aplikacje. Jeżeli OpenAI chce zbudować masowe urządzenie AI, najkrótsza droga może prowadzić właśnie przez smartfon.
Kiedy smartfon OpenAI może trafić na rynek?
Smartfon OpenAI nie jest produktem, którego należy spodziewać się natychmiast. W doniesieniach pojawiają się różne terminy, co pokazuje, że projekt może znajdować się jeszcze na etapie planowania, wyboru dostawców i finalizowania specyfikacji. The Verge pisze o możliwej masowej produkcji na początku 2027 roku, natomiast Reuters wskazuje 2028 rok jako termin produkcji smartfona AI-first według raportu Kuo.
Ta różnica nie musi oznaczać sprzeczności. Źródła mogą opisywać różne etapy: produkcję próbną, finalizację specyfikacji, wybór dostawców, rozpoczęcie masowej produkcji albo realną dostępność rynkową. W praktyce między pierwszą produkcją a globalnym debiutem może minąć wiele miesięcy. Zwłaszcza jeśli mówimy o firmie, która nie ma jeszcze doświadczenia w masowej sprzedaży smartfonów.
Najrozsądniej traktować smartfon OpenAI jako projekt w fazie bardzo intensywnych spekulacji branżowych, a nie zapowiedziany produkt. Nie znamy ceny, wyglądu, systemu operacyjnego, listy funkcji, daty premiery, rynków sprzedaży ani modelu dystrybucji. Nie wiadomo też, czy urządzenie trafi od razu do użytkowników indywidualnych, czy najpierw zostanie skierowane do wybranych grup, deweloperów, firm lub użytkowników premium.
Czy warto czekać na smartfon OpenAI?
Smartfon OpenAI może być przełomem, ale nie jest powodem, by już dziś wstrzymywać zakup telefonu. Jeśli ktoś potrzebuje urządzenia teraz, rozsądniej wybrać dobry model z iOS lub Androidem i korzystać z ChatGPT oraz innych narzędzi AI w aplikacjach. Obecne smartfony również szybko rozwijają funkcje oparte na sztucznej inteligencji, a Apple, Google, Samsung, Qualcomm i MediaTek nie będą biernie czekać na ruch OpenAI.
Warto natomiast śledzić ten projekt, bo smartfon OpenAI może wyznaczyć kierunek dla całej branży. Nawet jeśli pierwsza wersja nie stanie się masowym sukcesem, sama presja ze strony OpenAI może przyspieszyć rozwój telefonów agentowych. Producenci będą musieli odpowiedzieć na pytanie, czy ich urządzenia nadal są tylko platformami aplikacji, czy zaczynają być osobistymi systemami do wykonywania zadań.
Dla użytkowników profesjonalnych najważniejsze pytanie brzmi nie „czy smartfon OpenAI będzie miał najlepszy aparat?”, ale „czy będzie realnie oszczędzał czas?”. Jeśli agent AI potrafi przygotować odpowiedzi, uporządkować kalendarz, podsumować dokumenty, zaplanować podróż i działać pomiędzy aplikacjami, taki telefon może mieć ogromną wartość. Jeśli jednak skończy się na kilku efektownych demonstracjach, smartfon OpenAI pozostanie ciekawostką, a nie nową kategorią urządzeń.
Smartfon OpenAI – co oznacza dla rynku technologii?
Smartfon OpenAI pokazuje, że kolejna wojna technologiczna może rozegrać się nie tylko w centrach danych, modelach językowych i usługach chmurowych, ale także w kieszeni użytkownika. Przez ostatnie lata najważniejszym tematem były LLM-y, GPU, akceleratory, chmura i aplikacje AI. Teraz coraz wyraźniej widać, że firmy będą walczyć również o sprzęt, na którym sztuczna inteligencja stanie się codziennym interfejsem.
Dla Apple byłby to sygnał ostrzegawczy, bo smartfon OpenAI mógłby uderzyć w najcenniejszą część ekosystemu: sposób, w jaki użytkownik wykonuje zadania. Dla Google’a byłoby to wyzwanie wobec Androida, aplikacji i wyszukiwarki, bo agent AI może coraz częściej działać bez klasycznego wyszukiwania. Dla Qualcomma i MediaTeka to szansa na nową falę chipów projektowanych nie tylko pod grafikę, łączność i aparat, ale przede wszystkim pod lokalną sztuczną inteligencję.
Dla deweloperów taki zwrot byłby jeszcze ciekawszy. Jeśli agenci AI zaczną zastępować część interakcji z aplikacjami, twórcy oprogramowania będą musieli projektować nie tylko interfejsy dla ludzi, ale też usługi dostępne dla agentów. Aplikacja może przestać być miejscem, do którego użytkownik wchodzi, a stać się usługą, z której korzysta agent w tle. Smartfon OpenAI mógłby więc zmienić nie tylko rynek sprzętu, ale też model dystrybucji i projektowania oprogramowania mobilnego.
Podsumowanie: smartfon OpenAI może być początkiem nowej kategorii urządzeń
Smartfon OpenAI jest dziś przede wszystkim bardzo mocnym sygnałem strategicznym. Nawet jeśli projekt nie został oficjalnie potwierdzony, sama możliwość wejścia OpenAI na rynek smartfonów pokazuje, że firma nie chce pozostać wyłącznie dostawcą modeli i aplikacji. Chce być bliżej użytkownika, bliżej sprzętu i bliżej codziennych zadań.
Najbardziej prawdopodobna wizja zakłada, że smartfon OpenAI nie będzie próbował wygrać wyłącznie specyfikacją. Jego przewagą może być system agentowy, głęboka integracja ChatGPT, lokalne przetwarzanie AI i nowy sposób obsługi telefonu. Zamiast pytać „jaką aplikację otworzyć?”, użytkownik będzie mógł po prostu powiedzieć, co chce zrobić.
Na razie to wciąż doniesienia, nie oficjalna premiera. Ale jeśli OpenAI rzeczywiście pracuje nad własnym smartfonem, branża mobilna ma powód, by uważnie patrzeć w stronę ChatGPT. Smartfon OpenAI może być pierwszym poważnym zwiastunem urządzeń, w których sztuczna inteligencja nie jest funkcją dodaną do systemu. Jest systemem operacyjnym codziennych zadań.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu na Techoteka.pl.
Publikujemy codziennie informacje o sztucznej inteligencji, nowych technologiach, IT oraz rozwoju agentów AI.
Obserwuj nas na Facebooku, aby nie przegapić kolejnych artykułów.



